Jego zdaniem „nasza armia oparta jest tylko na miniaturowych wojskach operacyjnych i służbie zawodowej”, a co za tym idzie „nie jest zdolna do odstraszania, obrony, a nawet ochrony niektórych obiektów”. Uczony dodaje także, że błędne jest przeświadczenie o tym, że NATO zagwarantuje nam bezpieczeństwo, a zagrożenia czają się na każdym kroku.
– Nie możemy zapominać, że po incydencie przy ambasadzie Rosji 11 listopada, w tym kraju pojawiły się głosy: „jeżeli oni nie są w stanie sami zapewnić bezpieczeństwa naszym placówkom, to my możemy to zrobić sami”. A gdyby doszło np. do uszkodzenia gazociągu z Rosji na Zachód? Mamy gotowy pretekst do interwencji zbrojnej – wyjaśnia Marczak.
Jak dodaje, „trzeba rozbudowywać zdolności obronne armii, modernizować ją, wzmacniać jej siłę”. Każda złotówka wydana dzisiaj na wojsko to kolejny dzień pokoju w przyszłości, zgodnie z regułą: si vis pacem, para bellum (chcesz pokoju, szykuj wojnę) – podkreśla.
Profesor uważa, że by zapewnić bezpieczeństwo kraju, Polska powinna odbudować Armię Krajową. – Jednostki te powinny być budowane w oparciu o lokalną tradycję i historię, niech nawiązują też do Batalionów Chłopskich czy Narodowych Sił Zbrojnych. Ten czynnik budowy tożsamości ma duże znaczenie w wojsku. Bo ludzie chcą się identyfikować z państwem, swoją miejscowością i konkretną lokalną tradycją – twierdzi Marczak.
Zdaniem wykładowcy AON, nowa AK „powinna być oparta na Wojskowych Komendach Uzupełnień, które działają w niemal wszystkich powiatach, na garnizonach czy szkołach wojskowych”. – Powiat powinien być pierwszym szczeblem organizacji wojskowej – tak było w Polsce kilkaset lat temu, i tak jest zbudowana np. struktura przestrzenna amerykańskiej Gwardii Narodowej. Lokalne oddziały usytuowane są w hrabstwach. Z badań wynika, że ludzie identyfikują się z ojcowizną, chcą bronić swoich znajomych czy wspierać ich w sytuacji kryzysowej – podkreśla Marczak.
mp, „Rzeczpospolita”, fot. Domena Publiczna
,
,









