• Home
  • rss
  • Kałucka: W sporcie nie istnieją bogowie

Kałucka: W sporcie nie istnieją bogowie

Image

Aleksandra Kałucka, brązowa medalistka olimpijska we wspinaczce sportowej, przyznała w rozmowie, że w sporcie bogowie nie istnieją. Jak wskazała, nawet słynny jamajski sprinter Usain Bolt miał swoje ułomności, a ona sama od urodzenia musi się zmagać z dużą wadą wzroku. „To takie trochę małe Boże Narodzenie” – oceniła 22-letnia Aleksandra Kałucka odbierając podczas gali olimpijskiej diament i obraz. To jedne z nagród, które otrzymała od PKOl za medal olimpijski z Paryża. Do wspinaczki sportowej trafiła jako siedmiolatka za namową starszego brata. Nieco wcześniej skutecznie zachęcił do tego jej siostrę bliźniaczkę – Natalię. Wówczas w jej rodzinnym Tarnowie były organizowane „Wakacje w mieście” i można było wspinać się za darmo. „Skorzystałam z tej opcji, zakochałam się w dyscyplinie, a wkrótce dołączyłam do klubu MKS Tarnovia” – wspomniała swoje pierwsza sportowe kroki. Od urodzenia nie widzi na jedno oko. Nigdy tej ułomności nie traktowała jako przeszkody w sporcie czy w nauce. „Biegamy zawsze po tej samej drodze. Mamy pamięć mięśniową. Nie ma zawodników idealnych. Usain Bolt miał płaskostopie i skoliozę, a był najszybszym człowiekiem globu. W sporcie nie istnieją bogowie” – podkreśliła. Jak przyznała, bardzo ją motywują postępy, a zwłaszcza eliminowanie błędów. „Na igrzyskach nie zrobiłam żadnego błędu. U nas nie wygrywa najszybszy, ale najlepszy” – zauważyła. 22-letnia tarnowianka podkreśliła, że nie powstał jeszcze idealny wzorzec zawodniczki, której cechy fizyczne najbardziej predysponowałyby do dyscypliny. W Paryżu można było zaobserwować bardzo dużo różnych sylwetek. Startowały dziewczyny wysokie, ale też i niskie. „Na treningach dużo ćwiczymy techniki. Każdy z nas chce wypracować swój patent pokonywania trasy. Głównie trenujemy na siłowni i na ściance” – dodała. Kałucka przyznała, że czasem podpatruje rywalki i wyciąga z tego wnioski dla siebie. Jej zdaniem ścianka o wysokości 15 m i tym samym stopniu nachylenia na każdych zawodach jest fajna, gdyż można poprawiać własne rekordy. Różnice zdarzają się jedynie w chropowatości ścianki, czasem zawodom na świeżym powietrzu towarzyszy wiatr i jest inne światło. Aleksandra bardzo dużo zawdzięcza siostrze, która też uprawia wspinaczkę sportową. Od początku kariery razem trenują, ale Natalia najbardziej ją wspierała w okresie przygotowawczym do igrzysk, m.in. wspólnie trenowały na ściance w Lublinie. Z kolei w walce o medale w Paryżu bliźniaczka była jej najgłośniejszym kibicem. Oceniła, że ma 50 procent udziału w jej sukcesie. „Bez niej tego bym nie osiągnęła” – zaznaczyła. Medalistka olimpijska zamknęła już rozdział pt. Paryż 2024 i zaczęła przygotowania do kolejnego sezonu i następnego cyklu olimpijskiego. „Już dłużej nie można +taplać się+ w sławie. Trzeba myśleć o kolejnych wyzwaniach” – argumentowała. Jednym z nich jest poprawianie rekordu życiowego, który wynosi 6,34 s. Innym – roczne studia matematyczne na Uniwersytecie Edynburskim, które są kontynuacją licencjatu otrzymanego w Akademii Tarnowskiej. „Dwa lata temu wygrałam w Edynburgu Puchar Świata. Zakochałam się w tym mieście. A jako sportowiec lubię się poprawiać na każdej płaszczyźnie mojego życia. Stwierdziłam, że to będzie okazja, żeby się rozwinąć jako człowiek, jako student. To są studia w języku angielskim, ale zostałam wpisana do programu sportowego uczelni. Mam cały sztab ludzi, którzy mi pomagają” – przekazała i dodała, że dyplom wyższej uczelni ma jej pomóc w łączeniu sportu z nauką po zakończeniu kariery. Źródło: PAP Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Kałucka: W sporcie nie istnieją bogowie – Radio Republika